MENU

KATEGORIE

TOPLISTA

Torrent: SAMAEL - WORSHIP HIM (1991/2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
SAMAEL - WORSHIP HIM (1991/2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał: umezrorv
Data: 13-09-2020
Rozmiar: 321.27 MB
Seed: 1
Peer: 0
Pobierz torrent

  • *
Głosów: 0
Kategoria: MUZYKA -> ZAGRANICZNA
Zaakceptował: nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 0
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 0000-00-00 00:00:00
OPIS:
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...



NACJONALIZM UCZY BYCIA DUMNYM Z RZECZY, KTÓRYCH SIĘ NIE ZROBIŁO I
NIENAWIŚCI DO LUDZI, KTÓRYCH SIĘ NIE SPOTKAŁO




Wieki temu (na przełomie 80 i 90) wszystko wydawało się być znacznie prostsze, nie istniała nieskończona liczba zespołów metalowych powielających do znudzenia te same patenty i nie różniących się między sobą niemal niczym. Chyba nie warto wymieniać. Były to zupełnie inne czasy, zwłaszcza w okolicach muzyki black metalowej; swoją pozycję ugruntowywały takie kapele jak Bathory, Venom i Celtic Frost, mieli rzesze fanatycznych wyznawców, a i do tej wesołej gromadki dołączył grający nieco odmienną muzykę Samael.

Co oferuje ten album współczesnemu słuchaczowi?

Świeży, współczesny słuchacz może nie wiedzieć do końca z czym ma do czynienia. (Skojarzenia wokół najgłębszych obszarów podziemia, mocnego przekazu popartego prymitywną, nieprzyjemną prawie muzyką.) Zakładam, że znając późną twórczość tego zespołu naturalnym, ciekawskim ruchem sięga po jego korzenie i tu – zaskoczenie.

Po niewiele znaczącym wstępie dostajemy rasową „jazdę” przypominającym w swoim najszybszych momentach te wcześniej wymienione zespoły. „Sleep of death” podobnie jak „morbid metal” nie są najbardziej reprezentatywnymi utworami tego albumu, są trochę odrębne, ale wydają się zaspokajać założenia kanonu tej sztuki. Z kolei już „worship him” objawia czym zajmować się chce Samael w tym czasie: potężnymi, ciężkimi, powolnymi kompozycjami. Inną rzeczą, na którą trzeba koniecznie zwrócić uwagę jest nastrój emanujący z tych utworów, ale o tym dłużej będzie trochę później. Instrumentalne „rite of cthulhu” odsłania odrobinę orientalną (może nawet antyczną) twarz Samaela oraz szczególną dbałość o dopracowanie, zgranie ze sobą wszystkich instrumentów, solidnego zbudowania sekcji rytmicznej mając wciąż na uwadze klimat. Czasami zespół przemyca nam różne „rodzynki” jak chociażby nagłe i chwilowe wyciszenie w środku nieco rozbieganego „the black face”, po którym następuje bardzo przyjemny, melodyjny i odmienny motyw na gitarze, poczym wszystko wraca do normy. Najważniejszym punktem płyty jest oczywiście kultowy „into the pentagram’...

Co oferuje ten album transcendentalnie?
W swojej surowości, miejscami do bólu nieprzyjemnej i chropowatej objawia się jakieś piękno i ponadczasowość. Ta cała koncepcja stojąca za tymi utworami (w pełni rozkwitająca na następnym wydawnictwie) jest odpowiedzą czy też antytezą wobec (wg mnie) szczytowego i klasycznego osiągnięcia black metalu, prawdziwego opus magnum gatunku pod postacią „the return” (1985) zespołu Bathory. Samael wytyczył nowe ścieżki i już na samym początku wpisał się silnie w historię muzyki ekstremalnej, a wielu ludzi słuchając tej muzyki zamykało się w ciemnym pokoju i przeżywało każdy dźwięk w „into the pentagram”, mając ciarki na plecach.

Wydaje mi się, że nie potrafię jednak w pełni określić sytuacji tych utworów we współczesnym świecie. Są obciążone sporą melancholią, okrzyknięte kultowymi, a nawet przez niektórych uważane za najlepsze dzieło zespołu. Co kto woli, nie zabraknie też tych twierdzących, że po prostu trudno było nagrać coś gorszego.

A może paradoksalnie przeobraża się to dzisiaj w dowód dla panów Xy i Vorph, że przy tak ubogim instrumentarium, skromnej produkcji, ale za to ogromnym zaangażowaniu można stworzyć naprawdę Wielkie Dzieło?

Paul Soin




Pierwsza płyta Samael jest podsumowaniem pierwszych czterech lat działalności zespołu. Znajdują się na niej w większości na nowo nagrane utwory pojawiające się już na demówkach. „Worship Him” jest kwintesencją czarności. Wszystko jest tu najczarniejsze jakie tylko może być. Muzyka, teksty i okładka. Ta czerń wylewa się z głośników i powoli rozpełza po ciemnym pokoju.

To jest straszne zło. Przyczajone i takie skrytobójcze. W większości ciągnące się powoli, ale wcale nie jest to niepodważalną regułą, bo Samael też się rozpędza i atakuje całkiem szybkimi partiami. Już „Sleep Of Death” po krótkim klawiszowym wejściu zaczyna się jadowicie i nawet dość przebojowo. Ta oczekująca na człowieka od dnia narodzin śmierć, która w odpowiednim, wybranym przez siebie momencie, postanawia się ujawnić jest bardzo dobrym obrazem dla wymowy całej płyty. Niezależnie czy dany utwór jest wolny czy szybki i bardziej wściekły, wszystko tu jest mroczne i przesiąknięte nienawiścią. Niewyraźny, chrypliwie krzyczący wokal podkreśla brudną melodię gitar. Najbardziej fascynujące jednak jest to, że pod płaszczem ciemnej mocy kryje się całe mnóstwo wspaniałej muzyki. „Worship Him” mimo, że jeszcze dość prymitywne i surowe jest zbiorem świetnych, dających wiele wrażeń kompozycji.

Po bardziej żywiołowym początku następuje spowolnienie w postaci utworu tytułowego i trzeciego „Knowledge Of The Ancient Kingom”. Warto podkreślić, że wolne tempa Samaela wcale nie oznaczają nudy. Złowrogo ciągnące się riffy dostarczają wystarczających emocji. Takim rozciągniętym, długim utworem jest też największy klasyk z tego albumu, na pozycji siódmej „Into The Pentagram”. Jeden z najważniejszych szlagierów tego zespołu. To naprawdę mistrzostwo żeby z brzęczących ślamazarnie gitar i niewyraźnego darcia ryja skonstruować taki kultowy numer z kulminacją w postaci słów tytułowych w refrenie. Również następny „Messenger Of The Light” należy do tych bardziej ciężko brnących, pogrzebowych kawałków.

Na drugim biegunie znajduje się przede wszystkim najbardziej wściekły i rzeźnicki „Morbid Metal”. Naprawdę super numer z dużą ilością metalowego grania. Tak samo jest w „The Black Face” i szczególnie w dwóch utworach instrumentalnych. W sumie takie są aż trzy, ale „Last Benediction” to jest intro klawiszowe, natomiast „Rite Of Cthulhu” i „The Dark” to kolejne doskonałe, oferujące wiele złej energii pozycje.

Ten podział, którego dokonałem na utwory wolne i szybkie jest taki raczej symboliczny. Samael często uśrednia tempa, a części wolnych jest zdecydowanie więcej niż tych przyspieszających ponad średnią. Wymieszane razem powoduje to urozmaicenie muzyki i trzyma w napięciu do samego końca. „Worship Him” to fantastyczna płyta, która w dodatku jest chyba pierwszym oficjalnym albumem black metalowym. Dopracowywanie materiału przez kilka lat spowodowało, że ten debiut jest bardzo wysokiej jakości, nie dziwne więc, że stał się kultowy dla wielu pokoleń metalowców.

Wujas




1. Sleep Of Death
2. Worship Kim
3. Knowledge Of The Ancient Kingdom
4. Morbid Metal
5. Rite Of Cthulhu
6. The Black face
7. Into The Pentagram
8. Messenger Of The Light
9. Last Benediction
10. The Dark




Xytraguptor – drums & keyboard
Vorphalack – guitar & vocals, bass on this recording
Masmiseim – bass.




https://www.youtube.com/watch?v=cpLfSho4-Nw



!!!



INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START JAK BĘDĄ CHĘTNI... 100% Antifascist
DETALE TORRENTA:[ Pokaż/Ukryj ]

Podobne pliki
SAMAEL - BLOOD RITUAL (1992/2020) [WMA] [FALLEN ANGEL]
SAMAEL - BLOOD RITUAL (1992/2020) [WMA] [FALLEN ANGEL]
STHENO - LIBERTY CRAWLS IN WASTE (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
STHENO - LIBERTY CRAWLS IN WASTE (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
STHENO - LIBERTY CRAWLS IN WASTE (2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
STHENO - LIBERTY CRAWLS IN WASTE (2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
STREET CHAOS - NIE PYTAJ DLACZEGO (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
STREET CHAOS - NIE PYTAJ DLACZEGO (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
TRZY KOLORY. BIAŁY (1994/2016) [DVD9] [FALLEN ANGEL]
TRZY KOLORY. BIAŁY (1994/2016) [DVD9] [FALLEN ANGEL]
ABEL KORZENIOWSKI - NOCTURNAL ANIMALS [ZWIERZĘTA NOCY] (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
ABEL KORZENIOWSKI - NOCTURNAL ANIMALS [ZWIERZĘTA NOCY] (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
WEATHER REPORT - Mr. GONE (1978/1991) [WMA] [FALLEN ANGEL]
WEATHER REPORT - Mr. GONE (1978/1991) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RAMONES - LOCO LIVE (1991) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RAMONES - LOCO LIVE (1991) [WMA] [FALLEN ANGEL]

Komentarze

Brak komentarzy

Zaloguj się aby skomentować