MENU

KATEGORIE

TOPLISTA

Torrent: DEIVOS - CASUS BELLI (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
DEIVOS - CASUS BELLI (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał: umezrorv
Data: 15-09-2020
Rozmiar: 278.00 MB
Seed: 1
Peer: 0
Pobierz torrent

  • *
Głosów: 0
Kategoria: MUZYKA -> ZAGRANICZNA
Zaakceptował: nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 1
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 0000-00-00 00:00:00
OPIS:
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...



NACJONALIZM UCZY BYCIA DUMNYM Z RZECZY, KTÓRYCH SIĘ NIE ZROBIŁO I
NIENAWIŚCI DO LUDZI, KTÓRYCH SIĘ NIE SPOTKAŁO




Lubelscy niszczyciele powracają z szóstą zabójczą płytą pt. "Casus Belli". 8 utworów brutalnego i technicznego death metalu najwyższego kalibru, który jest pozycją obowiązkową dla fanów SUFFOCATION, CRYPTOPSY, DECAPITATED, MORBID ANGEL. Album nagrany został w kilku różnych studiach nagraniowych, m.in. w Roslyn Studio (DIRA MORTIS, MORT'A'STIGMATA, STILLBORN) oraz w Zed Studio (DECAPITATED, KAT), za miks i mastering odpowiedzialny jest po raz kolejny Tomek Zalewski (Zed Studio).




Polska w natarciu. Weterani z pochodzącego z Lublina zespołu Deivos wysmażyli dla nas kolejny album zatytułowany Casus Belli. Wydawcą dla ich muzyki po raz trzeci jest rodzima Selfmadegod Records, a premiera krążka przewidziana jest już na 29 listopada 2019.

Formacja przyzwyczaiła nas przez lata egzystencji do gęstego i dosyć technicznego nawału dźwięków przez nią produkowanych. Casus Belli nie jest wyjątkiem w tej materii. Deivos jest jedną z tych kapel, która nawet jak zwalnia – sprawia wrażenie skrajnie skomasowanej. Czytelna produkcja, za miks której odpowiada Tomasz Zalewski z Zed Studio, pozwala usłyszeć wszystkie niuanse aranżacyjne. Jest dosyć sucha, duszna, zbita i uważam taki ruch za konsekwencję kierunku muzycznego, w jakim zdecydował się iść zespół, dając wspólnie nieco „klaustrofobiczne” wrażenie. Słuchając płyty, odczuwam dziwne mrowienie na karku, niepokój i napięcie podobne do tego, co się czuje przed burzą.

Casus Belli rozpoczyna się bez zbędnego owijania w bawełnę blastowym ciosem w postaci kompozycji tytułowej. Utwór ten oferuje (jak większość na płycie) konkretną dawkę zmian tempa, od silnych blastów, przez łupanki w średnim tempie, po nieco wolniejsze, ciężkie motywy i dobrą solówkę. Już na tym etapie można stwierdzić, że mamy do czynienia z graniem na wysokim poziomie, balansującym gdzieś na pograniczu korzennego, florydzkiego death metalu z nowocześniejszą, znacznie bardziej techniczną twarzą tego gatunku. Wpływy Cannibal Corpse są wyczuwalne równie mocno jak i Morbid Angel. Dodając do tego furię Nile i szczyptę polskiej wściekłości, można sobie wyobrazić z grubsza czym jest nowy album Deivos. Szybkie kompozycje, takie jak Bitter End czy Ataraxy, uzupełniane są walcowymi w postaci na przykład Parallel Gods i Nuclear Wind, dzięki czemu mamy do czynienia z krążkiem brutalnym, ale i wyważonym. Mocną stroną płyty są także gitarowe solówki, pojawiające się często i uatrakcyjniające utwory. Mamy do czynienia z wszelakimi wgrywkami, harmoniami, tłami, piskami w stylu Kerry Kinga, jak i klasycznymi, bardzo szybkimi, ale zagranymi z głową pOPISami solowymi. Panowie Tomasz Kołcon i Piotr Bajus zdecydowanie błyszczą w tych momentach, ale pamiętają także, żeby nie przesadzać i trzymają się mocno konwencji utworów.

Dla tych, którzy dobrze znają Deivos nie będzie także niespodzianką wiadomość, iż na tej płycie nie brakuje charakterystycznych dźwięków tak zwanego cawbella. Ten mało metalowy instrument perkusyjny wkradł się do stylu zespołu lata temu, stając się niejako elementem rozpoznawalnym, a na Casus Belli słychać go często. Swoją obecność manifestuje chyba w każdej kompozycji, ale esencją staje się w moim ulubionym Nuclear Wind, rozpoczynając utwór jako składową rytmu. Do tego rytmu dołącza gojirowy riff, by razem wprowadzić w klasyczne już dla zespołu klimaty.

W słowach podsumowania pragnę nadmienić, że nowe dzieło brutali z Deivos polecam przesłuchać kilka razy nim się wystawi ocenę. Gęstość aranżacyjna w pierwszym kontakcie może wydać się mało atrakcyjna, lecz z czasem muzyka pokazuje swoją wielowarstwowość i wpuszcza słuchacza „do środka”.

Brzeźnicki



Koniec listopada 2019r. to premiera szóstej dużej płyty lubelskiego Deivos. A także okrągłe 20 lat na scenie tegoż bandu. Długi staż i ugruntowana pozycja. Jeśli jednak chcemy określić Deivos jednym słowem, najlepiej użyć takiego: stabilizacja. Szczególnie mijająca dekada to niemal idealny rozkład działań – kolejne płyty, kilka koncertów i niezmiennie wysoka jakościowo, ściśle określona mieszanka starego, dobrego amerykańskiego death metalu, ze szczyptą słowiańskiego szaleństwa. Zapraszamy do wysłuchania następcy wydanego dwa lata temu krążka „Endemic Divine”.

Deivos to sól death metalowej, polskiej ziemi. Jeśli szukacie czegoś nowego, chcecie śledzić trendy w metalu śmierci, raczej nie znajdziecie tego na płytach lubelskiego kwintetu. Trudno wyjaśnić, gdzie bierze się taka fascynacja określonym nurtem, podobnie ciężko byłoby zrozumieć maniakalne przywiązanie do takiej muzyki u Immolation. To zresztą mentalni bracia Deivos, w podobny sposób podchodzący do swojej roboty. Wracając do kraju, Deivos na najnowszej płycie kontynuuje pokutę za kilka nowocześniejszych dźwięków, jakie znalazły się na „Theodicy”. Podobnie jak na „Endemic Divine” tak i na „Casus Belli” dostajemy klasyczny, obdarty z jakichkolwiek prób unowocześnienia muzyki death metal, cholernie gęsty, wręcz opresyjny w stosunku do słuchacza, który to musi przedzierać się przez gęstą firanę dźwięku by zrozumieć pomysły zespołu. Ale to tylko brzmienie firmowe; ważniejsza w moim mniemaniu jest filozofia, jaką rządzi się ten band. Filozofia, która stawia zespół z dala od jakichkolwiek myśli o karierze, o sukcesie, nawet na tak ciężkim polu jak muzyka metalowa. Oni po prostu grają swoje, nie przejmując się trendami.

I tak po raz kolejny dostajemy świetnie skonstruowane, może mało oryginalne riffy, brutalny growl i firmowe krowie dzwonki. Jeśli jednak przebijemy się przez smołę brzmienia, okaże się, że zespół cały czas kombinuje (tak, cowbelle są, szczególnie w „Nuclear Wind”) i na nowej płycie w kilku miejscach pojawiają się rozwiązania nieco bardziej przestrzenne, świadczące nie tyle o chęci odświeżenia formuły, co raczej o dojrzałości, którą w przypadku Deivos rozumiem jako umiejętność pogodzenia starej szkoły (czyli grania po linii Cannibal Corpse/Morbid Angel czy Nile – tak tak, Nile to już raczej stara szkoła…) z nieco mniej ortodoksyjnym podejściem do aranży i techniki. Żeby było jednak jasne – te „mniej ortodoksyjne” konstrukcje są umiejętnie wplecione w firmową mielonkę i trzeba je wychwycić, bo same do nas nie przyjdą. Być może dzięki temu nowa płyta nadaje się do wielorazowego użytku bardziej niż miało to miejsce wcześniej, pomijam „Theodicy”, rzecz jasna.

Co dalej? Równowaga. Pewność siebie. Doskonała technika, sugestywne wokale. Wszystko idealnie zmiksowane przez Tomasza Zalewskiego. Nie wyróżniam niczego, płyta jest monolitem i niech tak pozostanie. I najważniejsze – „Casus Belli” to krążek dla ściśle określonego odbiorcy, maniaka metalu śmierci i ten fakt klamrą spina wszystkie działania zespołu. Życzyłbym im stu lat, ale nie wiem, czy byliby z tego zadowoleni…

Arek Lerch



"Casus Belli" to od początku do końca brutalny i techniczny death metal bez najmniejszych udziwnień, czyli innymi słowy: materiał, którym Deivos chyba już ostatecznie dają do zrozumienia, że etap eksperymentowania ze stylem mają za sobą. Owszem, nie da się zaprzeczyć, że "Theodicy" miał swoje plusy, ale lepiej dla fanów, żeby zespół trzymał się tego, czego są mistrzami na naszym podwórku – wtedy nikt im nie podskoczy.

Nie chciałbym przez to sugerować, że album jest wierną kopią "Endemic Divine". Niet. "Casus Belli" jest na pewno płytą nieco inaczej skonstruowaną i leci na równiejszym poziomie – tu nie ma miejsca na nabieranie rozpędu czy budowanie napięcia; pierdolnięcie następuje od pierwszej sekundy kawałka tytułowego i trwa już do końca. Warto przy tym zaznaczyć, że zespół potrafi utrzymać intensywność przekazu niezależnie od pojawiających się gdzieniegdzie wolniejszych temp czy fragmentów z mocniej zaznaczonym klimatem (jak w moim ulubionym 'Nuclear Wind'). To jednak nie oznacza, że muzyka powiewa monotonią – nic z tych rzeczy, muzycy Deivos potrafią grać i mają wyrobione mózgowiny, więc każdy utwór oferuje jakieś ciekawe, wybijające się rozwiązania. I nie chodzi wyłącznie o krowie dzwonki; zwróćcie choćby uwagę na bas, który ma odpowiednio dużo przestrzeni i brzmi naprawdę grubo.

Płyta w zasadzie wchodzi od pierwszego przesłuchania i nie wymaga przy tym popitki, a to — przyznacie — nieczęsto się zdarza, zwłaszcza gdy jesteśmy w temacie mocno pokomplikowanego death metalu. I właśnie – gdzieś pomiędzy kolejnymi blastami, rykami wokalisty czy pojebanymi riffami wepchnięto całkiem fajne choć pokręcone melodie, co uczyniło "Casus Belli" bodaj najbardziej chwytliwym krążkiem w historii zespołu. Co najlepsze – nie ma to nic wspólnego z wymiękaniem materiału!

Uwagi mam tylko dwie, w dodatku małego kalibru. Pierwsza dotyczy brzmienia i jest wybitnie subiektywna, bo wydaje mi się, że "Endemic Divine" mógł się poszczycić odrobinę lepiej wyważoną produkcją, Druga kwestia to okładka, która do zakupu raczej nie zachęca i gdyby nie logo Deivos, ominąłbym płytę szerokim łukiem.

Podsumowanie może być tylko jedno. "Casus Belli" to jednoznaczny dowód na to, że grając po staremu (w sumie...) i korzystając z podstaw wypracowanych przez Cryptopsy, Morbid Angel i Immolation można wciąż sporo osiągnąć. Oczywiście trzeba jeszcze umieć i dysponować własnymi pomysłami, bo bez tego bida.


ocena: 8/10 (demo)



1. Casus Belli 3:10
2. Parallel Gods 4:36
3. Bitter End 4:16
4. Victims 4:48
5. Achiever Of Nothing 4:04
6. Ataraxy 5:35
7. Nuclear Wind 5:30
8. Prayer Of Disavowed 4:33



https://www.youtube.com/watch?v=xhro5Urspr8



!!!



INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM... 100% Antifascist
DETALE TORRENTA:[ Pokaż/Ukryj ]

Podobne pliki
Nechrist - Casus Belli (EP)
Nechrist - Casus Belli (EP)
Casus Belli - Kalos Kai Agathos (2000)
Casus Belli - Kalos Kai Agathos (2000)
SBB - BUDAPEST 1978 (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
SBB - BUDAPEST 1978 (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RAY ALDER - WHAT THE WATER WANTS (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RAY ALDER - WHAT THE WATER WANTS (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
MGŁA - AGE OF EXCUSE (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
MGŁA - AGE OF EXCUSE (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
ROBIN TROWER - FOR EARTH BELOW (1975/2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
ROBIN TROWER - FOR EARTH BELOW (1975/2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RICHARD PINHAS - L’ETHIQUE (1982/2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RICHARD PINHAS - L’ETHIQUE (1982/2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
THE ANALOGS - STREET PUNK RULEZ! (1997/2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
THE ANALOGS - STREET PUNK RULEZ! (1997/2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]

Komentarze

Brak komentarzy

Zaloguj się aby skomentować