MENU

KATEGORIE

TOPLISTA

Torrent: OGOTAY - DEAD GOD'S PROPHET (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
OGOTAY - DEAD GOD'S PROPHET (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
Dodał: umezrorv
Data: 19-02-2021
Rozmiar: 86.06 MB
Seed: 1
Peer: 0
Pobierz torrent

  • *
Głosów: 0
Kategoria: MUZYKA -> ZAGRANICZNA
Zaakceptował: nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 0
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 0000-00-00 00:00:00
OPIS:
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...

Drugi album OGOTAY z Trójmiasta przynosi osiem ciężkich, mrocznych i potężnych kompozycji brutalnego death metalu inspirowanego twórczością MORBID ANGEL, IMMOLATION, wczesnego GORGUTS. W składzie muzycy YATTERING, PANDEMONIUM, MESS AGE, FULCRUM.

Zespół Ogotay na swoim drugim albumie „Dead God’s Prophet” kontynuuje ścieżkę obraną na debiutanckim „Eve of The Las Day” z 2012 roku. Czyli mamy hołdowanie klasyce death metalu w stylu Morbid Angel, ale jednocześnie panowie trzymają rękę na pulsie i czuć ducha nowej szkoły i nowych trendów tego gatunku (głównie w motoryce). Zresztą słowa uznania należą się instrumentalistom zespołu, którzy wykonali kawał naprawdę dobrej roboty. Gra perkusisty Simona nie składa się tylko z gęstego łupania byle więcej byle szybciej, ale pełna jest ciekawych rozwiązań i dynamiki. Złego słowa nie można też zarzucić gitarzystom Ogotay. W ich partiach nie brakuje przestrzeni, potrafią grać różnorodnie i przemycać nie tyle melodyjne, ale zapadające w pamięć, charakterystyczne zagrywki wplecione w riffowanie. Tym razem panowie pokusili się też o solówki, o które ciężko było na debiucie. Zespół jako całość stawia na nieoczywiste rozwiązania i słychać, że mają otwarte głowy. Nie zamykają się w ciasnej szufladce, nie boją się obok morderczej kanonady i szybkich temp wpleść w swoje utwory zwolnień i wypuścić się na chwilę w trochę inne rejony. Nie bójcie się jednak, w dalszym ciągu jest to death metal, bez eksperymentowania rodem z „Illud Divinum Insanus” Morbidów. Zdecydowanie bliżej za to jest do francuskiej Gojiry i ich rozwiązań.

Ogotay są morderczo skuteczną maszyną i muszę przyznać, że drugi materiał wchodzi lepiej niż pierwszy. Z każdym przesłuchaniem „Dead God’s Prophet” tylko zyskuje. Nowy album jest zwyczajnie ciekawszy od debiutu, charakteryzuje się lepszym brzmieniem i świetnym, odhumanizowanym klimatem spinającym całość, będącym przysłowiową kropką nad „i”.

Mikołaj Wesołowski

Polski death metal cieszy się zasłużoną renomą na świecie. Vader, Behemoth czy Decapitated mają oddanych fanów na całym globie, koncertują wszędzie, gdzie się da, a ich płyty są naprawdę wyczekiwane. W kolejce do światowej sławy jest jeszcze kilka zespołów. Generalnie rzecz ujmując takie Myslovitz, T-Love czy inna Margaret o osiągnięciach rodzimych metaluchów mogą co najwyżej śnić. Tym samym nowe krążki tych mniej znanych death metalowych kapel, jak Cinis, Banisher, Shodan, Calm Hatchery, Dormant Ordeal czy Ogotay zawsze wzbudzają moją ciekawość. Ci goście wiedzą jak grać, mają pod nosem najlepsze przykłady. I korzystają z nich na całego, tworząc na takim poziomie, że największe tuzy death metalu mogłyby czuć ich oddech na plecach, gdyby tylko polskim poletkiem zainteresował się jakiś wydawca, który ma faktyczne możliwości. Bo czy ktokolwiek może tak serio i z czystym sumieniem powiedzieć, że Ogotay wypada blado choćby przy takim Allegaeon, kapeli o podobnym stażu, choć potwierdzonym większą ilością nagrań? Czy gdyby Ogotay dostali takie same możliwości, jak Allegaeon dostali od Metal Blade, to czy nie byliby zespołem o porównywalnym statusie na scenie i krytycy na całym świecie nie pialiby teraz nad nimi z zachwytu? Ja nie mam wątpliwości. A to dlatego, że słyszałem wystarczająco dużo polskich i zagranicznych kapel, żeby wiedzieć, że kompleksy możemy mieć tylko i wyłącznie w kwestii możliwości biznesowych. Muzycznie jesteśmy w czubie tabeli.
Taki Ogotay jest tego najlepszym przykładem. Na koncie ma niewiele wydawnictw, bo zaledwie dwa longplaye i singiel, ale za to w składzie ma muzyków z uznanych, a czasami nawet legendarnych polskich grup: Mess Age, Yattering, Nyia, Alienacja, Pandemonium. Wysokie umiejętności nie są tu nawet kwestią do dyskusji. Dead God’s Prophet to zresztą najlepsza wizytówka kwartetu. To kawał solidnego, potężnego, ciężkiego i brutalnego death metalu, świetnie napisanego, zaaranżowanego i zagranego. Ogotay grają tak, jak powinno się grać tę muzykę. Brzmi ona przerażająco i tak, że nasze babcie i mamy pobiegłyby z przerażeniem do spowiedzi po usłyszeniu pierwszych kilkudziesięciu sekund. Muzycy nie pierdolą się w tańcu i stosują zróżnicowane środki wyrazu, żeby tylko osiągnąć zamierzony efekt. Mamy więc zaflegmione, ale wyraźne growle, mamy superszybkie gitary i podwójne stopy, mamy riffy takie, że topią się szklane butelki od piwa. No i mamy to waleczne, bezpośrednie nastawienie, za którym trochę tęskniłem. Tutaj nie ma owijania w bawełnę, jeśli ma być cios, to jest to cios młotem. W jaja. Posłuchajcie zresztą takiego Kneel And Die albo Huge Fucking Nothing. Jeśli to nie są walce, które przyprawią was o palpitacje serc, to znaczy, że nie macie serc.
Dead God’s Prophet to krążek, który w zasadzie może posłużyć jako definicję polskim death metalu – klasyka gatunku przefiltrowana przez nowoczesne myślenie o nim, świetną technikę użytkową i umiejętności kompozytorskie. Bądźmy z niego dumni i wspierajmy go, bo przynosi nam sporo perełek. Ogotay jest jedną z nich i mam nadzieję, że żadnego maniaka nie muszę o tym przekonywać.

PS. Ogotay to też bestie na żywo. Widziałem parokrotnie i nigdy się nie zawiodłem.

nmtr

Pierwsza moja styczność z gdańskim Ogotay miała miejsce niedawno, bo przy okazji ich wizyty w stolicy Podkarpacia na gigu z Pandemonium. Przed koncertem zapoznałem się z debiutem, ale nie powiem, żeby mnie jakoś szczególnie zachwycił. Podobnie było z gigiem: pamiętam śmieszne gacie Świerszcza i to, że piwo było zimne.

Jednak skusiłem się na zapoznanie z nowym materiałem, bo uznałem, że coś w tym może być ciekawego. I przyznam szczerze, że wcisnąłem „play” i mnie przyjebało porządnym sierpowym. Pierwsze dźwięki i numer tytułowy „Dead God’s Prophet” dały mi do myślenia. Dobry numer, ryki w stylu Glena Bentona, ciekawie wkomponowane plamy klawiszy. Myśle: „Kurwa będzie coś z tego”. Naprawdę dobry numer. Jak aperitif zaostrzył mi smak na pozostałe dania (się znaczy numery). I tu jest problem… Stare radzieckie przysłowie mówi: „Im dalej w las, tym bardziej nasrane”. I tak to mniej więcej wygląda w przypadku tej płyty. Z czasem coraz gorzej. No może nie tragicznie, bo cały czas wałkuje się tu techniczny death metal z tej wyższej, moim zdaniem, półki. Nie zmienia to faktu, że dla mnie ta płyta to pierwszy utwór i kilka kolejnych, niezidentyfikowanych z riffu, nazwy czy czegokolwiek. Nic mi w pamięć nie zapada. Aż się łezka w oku kręci jak pomyśle sobie o tym, co Świerszcz wyczyniał w Yattering i jak ja się tym  jarałem. Przecież kasetę „Murder’s Concept” to ja prawie do czysta zjechałem. A Ogotay, jaki jest każdy słyszy. Ja nie mam przekonania. Od kapeli z takimi muzykami powinno się wymagać czegoś lepszego.

Dresiarska maksyma głosi „Płacę i wymagam”. Ja za promo nie zapłaciłem i o kupowaniu „Dead God’s Prophet” raczej nie myślę.

Pathologist

1. Dead God's Prophet   5:10
2. Antiseptic Hell   4:53
3. Axis Mundi   4:26
4. Entering The Void   5:02
5. Bastards And Orphans   4:43
6. Kneel And Die   4:26
7. The Wasteland   4:28
8. Huge Fucking Nothing   4:06

Simon - Drums
Gufi - Guitars
Pieczar - Guitars
Śvierszcz - Vocals, Bass

https://www.youtube.com/watch?v=wwTor3TUp9g

NIE ZACHOWUJ SIĘ JAK PRAWDZIWY POLSKI KATOFASZYSTA... POBIERAJĄC UDOSTĘPNIAJ... UDOSTĘPNIAJ TAKŻE PO POBRANIU!

INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...                      100% Antifascist
DETALE TORRENTA:[ Pokaż/Ukryj ]

Podobne pliki
OGOTAY - DEAD GOD'S PROPHET (2015) [WMA] [FALLEN ANGEL]
OGOTAY - DEAD GOD'S PROPHET (2015) [WMA] [FALLEN ANGEL]
DEAD LETTER CIRCUS - AESTHESIS (2015) [WMA] [FALLEN ANGEL]
DEAD LETTER CIRCUS - AESTHESIS (2015) [WMA] [FALLEN ANGEL]
DEAD LETTER CIRCUS - AESTHESIS (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
DEAD LETTER CIRCUS - AESTHESIS (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
RAGE - SPEAK OF THE DEAD (2006/2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RAGE - SPEAK OF THE DEAD (2006/2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
RAGE - SPEAK OF THE DEAD (2006/2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
RAGE - SPEAK OF THE DEAD (2006/2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
ZIERLER - ESC (2015) [FLAC] [FALLEN ANGEL]
ZIERLER - ESC (2015) [FLAC] [FALLEN ANGEL]
SROGOŚĆ - W SZALEŃSTWIE (2015) [WMA] [FALLEN ANGEL]
SROGOŚĆ - W SZALEŃSTWIE (2015) [WMA] [FALLEN ANGEL]
SROGOŚĆ - W SZALEŃSTWIE (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
SROGOŚĆ - W SZALEŃSTWIE (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]

Komentarze

Brak komentarzy

Zaloguj się aby skomentować