MENU

KATEGORIE

TOPLISTA

Torrent: LEPROUS - [MALINA] (2017) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - [MALINA] (2017) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał: umezrorv
Data: 17-07-2021
Rozmiar: 392.52 MB
Seed: 1
Peer: 0
Pobierz torrent

  • *
Głosów: 0
Kategoria: MUZYKA -> ZAGRANICZNA
Zaakceptował: nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 1
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 0000-00-00 00:00:00
OPIS:
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


Nowy album Leprous ledwie się ukazał a już wzbudza emocje i kontrowersje wśród tych, którym twórczość Norwegów nie jest obca. Tradycyjnie już narzekają zwolennicy ich bardziej bezkompromisowego, agresywnego oblicza. Do tego, poużywać też sobie mogą przeciwnicy egzaltowanego śpiewu Einara Solberga, który wyjątkowo i obficie operuje swoim falsetowym wokalem. Ale dla wielu Malina jest najlepszym krążkiem w historii formacji. I przyznam, że zdecydowanie bliżej mi do tych drugich. Może od razu nie posuwałbym się do tak kategorycznych i jednoznacznych sądów, niemniej to bardzo silna pozycja w ich dyskografii i z pewnością najbardziej dojrzała.

Przede wszystkim trochę się u nich zmieniło. Zespół dwóch zdecydowanych liderów, Einara Solberga i Tora Oddmunda Suhrke, oficjalnie się poszerzył. Grupę ostatecznie opuścił gitarzysta Øystein Landsverk a w jego miejsce pojawił się Robin Ognedal, który występował już z formacją podczas północnoamerykańskiego tournée w zeszłym roku. Do Trędowatych dołączył ponadto basista Simen Børven, który od 2015 roku był w koncertowym składzie formacji. Czy to wpłynęło na ich muzyczne oblicze? Cóż, niewątpliwie Malina jest stylistyczną kontynuacją i rozwinięciem tego, co zespół zaczął tworzyć na płycie Coal, a potem na The Congregation. To faktycznie ich najspokojniejszy album, pełen bardzo wyrazistych i ujmujących melodii, przystępny, chwilami, jak na nich, wręcz piosenkowy.

Oczywiście nie są to piosenki, przy których potupiemy rytmicznie nóżką. Już od rozpoczynającego bardzo spokojnie album Bonneville słychać, że pod względem rytmu będzie standardowo... czyli niesymetrycznie, nieszablonowo, nerwowo i „pod prąd”. Wspomniany opener wiele przy okazji mówi o zawartości płyty. Z początku leniwy i wyciszony, z czasem nabiera mocy, dramatyzmu i symfonicznej majestatyczności. A wszystko to ubrane w niezwykłą melodię. W podobnej stylistyce utrzymane są Leashes, tytułowa Malina i zamykający całość, ilustracyjny, filmowy i wręcz klasyczny The Last Milestone. Owej symfoniczności nadaje wielu z nich wiolonczela, nowa jakość w muzyce Leprous. Po przeciwnej stronie są bezczelnie nośne Stuck, From the Flame i Illuminate, wszystkie wykorzystane zresztą do przedpremierowej promocji krążka. Mające sporo rockowego luzu, naturalności i swobody. Generalnie zresztą, to muzyka bardziej organiczna w stosunku do poprzednich produkcji, raczej stawiająca na emocje, a nie techniczny pietyzm. Ale jeśli ktoś oczekuje ciężkich, matematycznych riffów i je tu znajdzie. W bardziej zwięzłych Captive i Coma oraz rozbudowanych Mirage i  The Weight of Disaster. W dwóch słowach - jest różnorodnie i barwnie. Pewnie, że nieco łagodniej, ale to już chyba efekt ich muzycznej ewolucji.

Mariusz Danielak

Szósty album Leprous o swojsko brzmiącym tytule, Malina (podobnież zasłyszanym na gruzińskim targu), znacząco poszerza ich horyzonty. Być może jest to zasługa dwóch nowych członków – Robina Ognedala (gitara) oraz Simena Børvena (bas) – którzy nieco przemodelowali muzyczną osobowość grupy. Zmieniło się również ich podejście do produkcji. Album jest doskonale zrealizowany, mniej w nim cyfrowej obróbki, a więcej naturalnej przestrzeni (nawet bębny Baarda Kolstada, jak na Pearle, brzmią wyjątkowo żywo i dynamicznie). Jednak to, co najbardziej wyróżnia Malinę od swojego poprzednika – The Congregation z 2015 roku – to poświęcenie większej uwagi eklektycznym formom.
I słychać to niemal w każdej kompozycji. Z jednej strony muzycy wstrzeliwują się w jazz/soulowe wariacje (From the Flame, Leashes, The Weight of Disaster), gdzie doskonale wybrzmiewa wokal Einara Solberga, z drugiej zaś nie boją się musnąć swoich kompozycji odważniejszą elektroniką (Bonneville, Illuminate, czy znakomity Mirage). Oczywiście w tym wszystkim nie brakuje odjechanych rockowych kolaży, z których słynie grupa (Stuck, Captive, Coma). Warto dodać, że niektóre utwory zostały uzupełnione smyczkowymi motywami w wykonaniu Raphaela Weinrotha-Browne’a, które najbardziej okazale prezentują się w kontemplacyjnym The Last Milestone. Siedmiominutowa kompozycja jest ukłonem w stronę muzyki filmowej, gdzie na pierwszy plan wyłaniają się partie wiolonczeli oraz ekspresywny wokal Solberga.

Malina to album barwny melodycznie, który rezygnuje nieco z technicznego zacięcia grupy – więcej tu emocjonalnych tonów oraz kolaży, odnoszących się do różnych konwencji, które rzecz jasna zostały potraktowane z odpowiednia erudycją. Takie rozwiązanie wyraźnie wpłynęło na przystępność materiału, ale nie znaczy to wcale, że pozbawia go walorów artystycznych. Wszelkie inspiracje zostały dostosowane do osobowości Leprous, są bardzo przemyślane, a płyta do końca utrzymuje spójny rytm. W konsekwencji nowe dzieło Norwegów okazuje się wydawnictwem znacznie dojrzalszym od poprzednika, nastawionym nie tyle na poszukiwanie brzmienia, co eksperymentowanie z estetyką wyżej wspomnianych gatunków. A słucha się tego doskonale, nie tylko w ujęciu stricte muzycznym, ale też emocjonalnym. Stawianie jednostki w sytuacji bez wyjścia od zawsze było w kręgu zainteresowań Einara Solberga oraz Tora Oddmunda Suhrke i w tej materii nic się nie zmieniło. Teksty dalej oscylują wokół tematyki egzystencjalizmu, choć tym razem uderzają w bardziej przyziemne problemy, takie jak: przezwyciężanie traum czy przemijanie. Niby banały, choć ukazane w poetycznej formie.

Leprous wydał album kontrowersyjny, zahaczający o postgatunkowe struktury. I bardzo dobrze, bowiem muzykę progresywną powinna cechować przede wszystkim nieszablonowość. I tak też jest w przypadku nowego dzieła Trędowatych, które pomimo melodyjnej otoczki wymaga od słuchacza otwartego podejścia. Wystarczy tylko odrobinę bardziej się „wgryźć”, by wydobyć z Maliny satysfakcjonującą słodycz.

Blisko kultury

Chciałoby się rzec – co rok to prorok, patrząc na wydawniczą produktywność norweskiego zespołu Leprous w ostatnim czasie. Przed dwoma laty ukazało się poprzednie studyjne wydawnictwo grupy, „The Congregation”, w ubiegłym roku opublikowano znakomity album koncertowy „Live At Rockefeller Music Hall”. Teraz grupa wydała na świat nowy owoc swoich artystycznych poszukiwań w postaci płyty o wdzięcznym tytule „Malina”.

Okazuje się, że za godną podziwu aktywnością Norwegów szczęśliwie idzie również i utrzymanie solidnego poziomu, a przede wszystkim – wyraźnie egzekwowana potrzeba podążania naprzód. Tym razem bowiem grupa zdecydowała się na nieco śmielszy krok, który udało się postawić w zasadzie dzięki zabawie proporcjami charakterystycznych dla Leprous środków wyrazu. Chłodny, niewesoły, a przy tym przytłaczający, agresywny i rytmicznie pogmatwany charakter proponowanej przez Norwegów odmiany progresywnego metalu pozostał, jednak tutaj to inną właściwość muzyki grupy zaakcentowano wyraźniej i w wielu miejscach stała się ona zasadą konstruowania kompozycji. Chodzi mianowicie o zmysł Einara Solberga i jego kolegów do komponowania świetnych, nośnych melodii, które tym razem stanowią siłę napędową całej masy utworów – jest bardziej zwięźle, by nie rzecz - przebojowo. Inaczej przy tym zbalansowano oddziaływanie środków blackmetalowych – porażająco nisko strojone partie gitar pojawiają się rzadziej, riffy wydają się na ogół prostsze, łagodniejsze, z kolei zupełnie zrezygnowano tym razem z growlingu.

Wyraźny (choć nie bezwzględny) zwrot ku bardziej zwartej formule utworów nie wyprowadził Leprous na manowce, każda kompozycja brzmi dojrzale, fachowo i niebanalnie. Przede wszystkim jednak dzięki nowemu, zwięźlejszemu podejściu odbiór płyty jako całości jest znacznie łatwiejszy aniżeli w przypadku choćby „The Congregation”, która w moim przekonaniu w pewnym momencie przestaje dawać radę własnemu ciężarowi. Tutaj zaś dominujące zwarte kompozycje świetnie korespondują z utworami nieco odmiennej kategorii, utrzymując zdroworozsądkowy poziom napięcia przez cały czas trwania płyty. Tym samym duże słowa uznania należą się zespołowi za pracę nad układem kompozycji, która w przypadku poprzedniej płyty jeszcze szwankowała, na „Malinie” zaś przyniosła świetne efekty, dzięki czemu znakomicie brzmią koło siebie zarówno przebojowe tematy, jak i rzeczy w stylu choćby świetnego, wielopłaszczyznowego „Mirage” oraz kameralnego, wręcz ascetycznego „The Last Milestone”.

„Malina” to obraz zespołu dojrzałego, świadomego swoich atutów, umiejącego sprawnie się nimi posługiwać i odpowiednio je wyważać. Niewiele jest takich grup, które potrafią udowodnić, że z formuły progresywnego metalu można coś jeszcze wycisnąć, lub nawet ją poszerzyć. I nawet jeśli nie takie są ambicje Leprous, to chwali się przede wszystkim fakt, że własna, w pewien sposób ukonstytuowana estetyka zespołu, nie jest hermetyczna. Nowy materiał Norwegów tylko potwierdza, że pewna stylistyczna elastyczność, zwłaszcza w przypadku muzyki o tak jednoznacznie minorowym nastroju, jest odpowiednią strategią.

Przemysław Stochmal


1. Bonneville   5:29
2. Stuck   6:49
3. From The Flame   3:51
4. Captive   3:44
5. Illuminate   4:22
6. Leashes   4:10
7. Mirage   6:49
8. Malina   6:15
9. Coma   3:55
10. The Weight Of Disaster   6:01
11. The Last Milestone   7:31


Bass Guitar – Simen Daniel Børven
Cello, Strings – Raphael Weinroth-Browne
Drums – Baard Kolstad
Guitar – Robin Ognedal, Tor Oddmund Suhrke
Vocals, Keyboards – Einar Solberg

https://www.youtube.com/watch?v=FZSlX1zXnfM

NIE ZACHOWUJ SIĘ JAK PRAWDZIWY POLSKI KMIOT... POBIERAJĄC UDOSTĘPNIAJ... UDOSTĘPNIAJ TAKŻE PO POBRANIU!

INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...                           100% Antifascist
DETALE TORRENTA:[ Pokaż/Ukryj ]

Podobne pliki
LEPROUS - [MALINA] (2017) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - [MALINA] (2017) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - THE CONGREGATION (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - THE CONGREGATION (2015) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - PITFALLS (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - PITFALLS (2019) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - PITFALLS (2019) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - PITFALLS (2019) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - COAL (2013) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - COAL (2013) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - COAL (2013) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - COAL (2013) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - BILATERAL (2011) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - BILATERAL (2011) [WMA] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - BILATERAL (2011) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
LEPROUS - BILATERAL (2011) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]

Komentarze

Brak komentarzy

Zaloguj się aby skomentować