MENU

KATEGORIE

TOPLISTA

Torrent: WITCHFUCK - BLACK BLOOD BAPTISM (2021) [WMA] [FALLEN ANGEL]
WITCHFUCK - BLACK BLOOD BAPTISM (2021) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał: umezrorv
Data: 18-07-2021
Rozmiar: 300.95 MB
Seed: 1
Peer: 0
Pobierz torrent

  • *
Głosów: 0
Kategoria: MUZYKA -> ZAGRANICZNA
Zaakceptował: nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 1
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 0000-00-00 00:00:00
OPIS:
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...


Przysłowiowe „Jeb z dzidy” zrobił jakiś czas temu śląsko – pomorski Witchfuck. W sumie nawet nie wiedziałem, że coś się u chłopaków święci. Czy tam nieświęci. Choć ci to garnki lepią. Idzie się pogubić w tym  undergroundzie, ja pierdolę.

Dobra, przyznaję, trochę wypiłem zanim siadłem do recenzji, ale wiecie – „Black Blood Baptism” to muzyka pod kilka kielichów i napierdalanie baniakiem. Szczególnie, że wydaje mi się, iż zespół na swoim debiucie zbrutalizował jeszcze bardziej swoją muzykę. Do black/thrash metalowej sieczki dodano niemało death metalowych naleciałości, dzięki czemu ta muzyka brzmi jeszcze potężniej. Podobnież, w porównaniu do poprzednich materiałów wyrugowano punkowe naleciałości, które obecnie słyszalne są może w dwóch trzech momentach, zaś wcześniej były jednak dość charakterystyczne dla Witchfuck. Nie wiem, może to zamknięcie i lockdown tak wpłynęły na ekipę bytomsko – tczewską, że roznosi ich wkurwienie. Jeśli tak, to mogę sobie z nimi  zbić piątkę. Szczęśliwie w ich przypadku przekuwają to na muzykę, niosącą w sobie olbrzymi negatywny ładunek, dopingowany agresją (u mnie skończy się pewnie tym, że pobiję kogoś na czerwonym świetle w końcu i dostanę zawiasy). Kolejnym plusem jest brzmienie tego albumu – słuchając go, obcujemy z całością materiału, a nie z pojedynczymi numerami. Dla mnie to zawsze zaleta. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że wszystkie numery są podobne do siebie jak dwie krople czarnej krwi – jednakże słychać, iż wszystkie stanowią integralną całość. No może z wyjątkiem coveru. Dość odważnego, patrząc z dzisiejszej perspektywy na wygłupy twórcy oryginału. Ale w ostatecznym rozrachunku również i przeróbka wypada in plus. Jedyne co chwilami kłuje mnie w uszy to akcent wokalisty w tych czystszych partiach, zalatujący trochę pongliszem hehe. Ale jest to do przeżycia, gdyż słyszę to zaledwie w kilku momentach. Z drugiej strony jakoś tak mi się to wryło po odsłuchach, że musiałem to z siebie wyrzucić. Sorry Marek, hehe.

Więc zamiast górnolotnego podsumowania idę sobie po kolejną banię i włączam klawisz repeat. Nakurwiamy dalej wespół w zespół z Witchfuck. I czekam na jakiś  koncert, najlepiej ich, w Fauście. I drzeć ryja, że MROK KURWA MROK!

Oracle

Śmierdzi na odległość CHRIST AGONY, ale zaprawdę powiadam Wam jest to tylko i wyłącznie moja wyimaginowana wizja… Śmierdzi na odległość starym oldschool’owym wymiataniem, ale to wyłącznie moja… chyba nie muszę kończyć…

Jest coś w tej muzie, co przytłacza, zabija… nie piszę tego z czystej życzliwości, ona taka jest… stara, zmurszała… waląca po kanałach… ochrypły wokal, wręcz przepity, pod te wolne takty. Czaruje tym swoim czarownikiem, wynaturza co jest niewynaturzone. Pogłębia wszystkie bolączki tego niebytu, wręcz woła o jeszcze większą dozę nierozlewanego cierpienia.

Trudno jednokrotnie określić ten byt nieziemski… czasami podchodzi pod SACRILEGIUM, chociaż w zwolnionych tempach. Czyli już zaszufladkowałem WITCHFUCK z ich materiałem „Black Blood Baptism”, chociaż gdy pierwszy raz tego słuchałem, odnosiłem wrażenie, że o wiele agresywniej grają. A tu taka miła zaskoczka, jest werwa i animusz. Jest ten polot i finezja… znowu ten animusz.

Słychać pewne wpływy Punk Rocka, ale to jest nieuniknione… słychać też zarówno Skandynawię, aby dobitnie dać znać, że Black Metal’em stoją. Pomimo tego, że określają się jako kapela Black/Thrash/Death Metalowa to mało tego słyszę, tego konglomeratu owej mikstury. Chociaż gdzieniegdzie pobrzmiewa echo owej zajawki, ale sporadycznie… bardziej ująłbym w ten sposób, że bliżej im do Hard Rock’a, ale to może przez cover BEHEMOTH.

Fajnie, że wyklecili w całość nasze rdzenne teksty. Aż chce się rzucić bluzgami. No jakby nie spozierać całość północą stoi… i ta okładka taka wiernopoddańcza… taka nasza… swojska…

AmhVg

Mimo iż Witchfuck jest zespołem z dość krótkim stażem, jego nazwa obiła mi się o uszy przynajmniej kilkukrotnie w ostatnim czasie. Jako że były to zazwyczaj opinie sprzeczne, z wielkim zainteresowaniem sięgnąłem po świeżutki, jeszcze pachnący farbą drukarską debiut owych gentlemanów, by przekonać się, czy zespół ten wart jest czegoś więcej niż funta kłaków. Chłopaki grają polski black metal w dość podobny sposób jak robiono to nad Wisłą na początku lat dziewięćdziesiątych. Zatem mimo iż silnie inspirowany scena skandynawską, to jednak charakterystycznie nasz. I to absolutnie nie dlatego, że część utworów zaśpiewana została w rodzimym języku, nie do końca też z powodu nieco drażniącego angielskiego w polskim wydaniu. Kto dorastał we wspomnianym okresie, ten zapewne wyczuje tu wyraźne wibracje towarzyszące wczesnym nagraniom Behemoth czy Damnation. Witchfuck grają dość prosto, podkreślając bezpośredniość swojego przekazu thrashowymi a chwilami wręcz punkowymi elementami. Nikt nie bawi się tu w filozofowanie czy przesadne kombinacje. Utwory potrafią z kolei mocno sponiewierać i są chwilami mocno chwytliwe. Słychać, że zespół czuje co gra i gra co czuje. Z drugiej jednak strony mam silne wrażenie jakby płyta była robiona na szybko i w niektórych fragmentach trafiło się parę zapchajdziur. Gdyby było tu więcej takich solidnych ciosów jak choćby zajeżdżający odrobinę Zyklon B tytułowy „Black Blood Baptism” czy „Sulfur Goat”, to faktycznie można by bić brawo. Czegoś mi tu jednak brakuje, mimo iż smakuję tej silnie siarkowej zupy po raz kolejny. Może nieco większej zadziorności, może wyraźniejszych śladów własnej tożsamości… Bo ze strony technicznej nie ma się do czego przyczepić. Muzycy na instrumentach się znają, brzmienie jak na ten rodzaj grania tez jest jak najbardziej poprawne. Nie jest to jednak nic wybitnego, ot solidna pozycja w katalogu Bogów Wojny. Sprawdzić jak najbardziej można, bo czas spędzony z Witchfuck absolutnie nie będzie stracony. Wątpię jednak, by chciało mi się do tego krążka zbyt często wracać.

jesusatan


1. March of Doom
2. Black Blood Baptism
3. Unicestwienie
4. Sulfur Goat
5. The Horned Archangel
6. Pentagram in Fire
7. The Pagan Storm
8. Hailing to the Stars
9. Into the Fathomless
10. Dar
11. Sabbath of Unholy Lust
12. Pure Evil and Hate (Behemoth cover)


BeerTerror - Guitars, Lyrics
Hellscreamaross - Vocals, Lyrics
M.D. - Drums, Lyrics
Ziaro - Bass


https://www.youtube.com/watch?v=tkZ4_gvEN2w

NIE ZACHOWUJ SIĘ JAK PRAWDZIWY POLSKI KMIOT... POBIERAJĄC UDOSTĘPNIAJ... UDOSTĘPNIAJ TAKŻE PO POBRANIU!

INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...                     100% Antifascist
DETALE TORRENTA:[ Pokaż/Ukryj ]

Podobne pliki
WITCHFUCK - BLACK BLOOD BAPTISM (2021) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
WITCHFUCK - BLACK BLOOD BAPTISM (2021) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
WITCHFUCK - DISGUSTING ROCK'N'ROLL (2017) [MCD] [WMA] [FALLEN ANGEL]
WITCHFUCK - DISGUSTING ROCK'N'ROLL (2017) [MCD] [WMA] [FALLEN ANGEL]
WITCHFUCK - DISGUSTING ROCK'N'ROLL (2017) [MCD] [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
WITCHFUCK - DISGUSTING ROCK'N'ROLL (2017) [MCD] [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
SPIĘTY - BLACK MENTAL (2021) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
SPIĘTY - BLACK MENTAL (2021) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
SPIĘTY - BLACK MENTAL (2021) [WMA] [FALLEN ANGEL]
SPIĘTY - BLACK MENTAL (2021) [WMA] [FALLEN ANGEL]
BLOOD FROM THE SOUL - DSM-5 (2020) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
BLOOD FROM THE SOUL - DSM-5 (2020) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
BLOOD INCANTATION - STARSPAWN (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
BLOOD INCANTATION - STARSPAWN (2016) [WMA] [FALLEN ANGEL]
BLOOD INCANTATION - STARSPAWN (2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
BLOOD INCANTATION - STARSPAWN (2016) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]

Komentarze

Brak komentarzy

Zaloguj się aby skomentować